Kategorie
Ostatnie
Popularne

„Chcemy przedstawić Białoruś z perspektywy projektu artystycznego, zaakcentować, że obecnie ten kraj jest w stanie pokazać światu coś ciekawego”

22 listopada odbędzie się X edycja koncertu Solidarni z Białorusią. O kulisach koncertu, pracy inicjatywy, zmieniających się warunkach społecznych i politycznych opowie w rozmowie z nami Ženia Cichanovič  z Inicjatywy Wolna Białoruś.

Bielarus.pl : Czym jest Inicjatywa Wolna Białoruś, co było impulsem do jej powstania?

Ženia Cichanovič: Inicjatywa Wolna Białoruś powstała w 2006 roku. Ja do Inicjatywy należę od roku 2014. Wtedy, w 2006, w ogóle nie wiedziałem, że taka organizacja istnieje. Osoby, które brały udział w jej założeniu, mówiły, że powstała na skutek wydarzeń, które miały miejsce w Kijowie – Pomarańczowej Rewolucji. Grupa studentów z Warszawy stwierdziła, że również na Białorusi coś podobnego może się wydarzyć. Założyli takie stowarzyszenie tu, w Warszawie, z myślą o wspieraniu ruchów wolnościowych. Nie chodziło o to, żeby wspierać jakieś konkretne siły polityczne, a oddolne ruchy obywatelskie – informować o nich i im pomagać. I to się udało.

B: A czy aspekt polityczny to sfera, która jest główną motywacją dla waszych działań do tej pory?

ŽC: Być może na początku było więcej nawiązań do polityki niż teraz, ale wydaje mi się, że w kontekście jakichkolwiek inicjatyw pozarządowych, inicjatyw obywatelskich, społecznych albo kulturalnych bardzo ciężko jest omijać aspekt polityczny. Obecna białoruska rzeczywistość i rzeczywistość sprzed 15-20 lat temu są pod jednym względem bardzo podobne. Niestety nie da się robić pewnych rzeczy na własny rachunek, angażować w to większą ilość osób i nie brać pod uwagę konsekwencji politycznych albo unikać tego aspektu. Z drugiej strony, często jest tak, że nawet nie chcąc mówić o polityce, zahaczasz o ten temat. Takie są realia, pewnych rzeczy nie da się po prostu ominąć. Organizując tegoroczny koncert nie wspominamy o polityce, ale w jakiś sposób tej sfery dotykamy, chociażby przez samo słowo „solidarność” w nazwie koncertu.

B: Tak jak wspomniałeś, inicjatywa powstała po to by wspierać ruchy wolnościowe, niepodległościowe. Obecnie jednak staracie się nie nawiązywać wprost do polityki. Jak zmieniała się inicjatywa, czy można wyróżnić etapy jej działalności?

ŽC: Ja bym nie powiedział, że całkowicie chcemy wycofać się ze wspierania ruchów wolnościowych i zająć się samą kulturą. Moim zdaniem na Białorusi sytuacja też nie wygląda cały czas tak samo. Jeśli mówimy np. o latach 2006 – 2010, być może 2010-2012, o wiele więcej było ruchów społecznych, albo projektów czy inicjatyw, które bezpośrednio nawiązywały do walki z systemem politycznym np. trzynastki, dżinsowe akcje itd. Obecnie to wygląda trochę inaczej. Organizacje białoruskie wybierają inny sposób oporu. Nie są to już przemarsze, akcje protestu, flash moby. Białoruskie ruchy i projekty już nie mówią o polityce bezpośrednio, tylko starają się tworzyć przeciwwagę, rzeczywistość alternatywną. Właśnie taką rzeczywistość chcemy wspierać, a ona z kolei w większym stopniu bazuje na kulturze, na wymianie doświadczeń, również na pokazywaniu czegoś, co się dzieje poza granicami kraju, że na Białorusi też tak może być. Chcemy w takim kierunku działać.

B: Z tego wyłania się obraz, że zarówno inicjatywa, jak i organizacje białoruskie odchodzą od formy protestu jako sprzeciwu na rzecz akcentowania pozytywnych wartości, których można się trzymać i na nich budować niezależność.

ŽC: Myślę, że odchodzimy od akcji sprzeciwu bezpośredniego, ulicznego. Osobiście dla mnie robienie akcji ulicznych z białoruskimi flagami w Warszawie jest rzeczą troszkę dziwną. Są to, moim zdaniem, akcje o wiele mniej ciekawe i mniej skuteczne, niż np. zorganizowanie spotkania albo dyskusji z kimś, kto jest w stanie coś interesującego opowiedzieć o obecnej Białorusi. Warto też zwracać uwagę na to, że młodsze osoby, mają inne spojrzenie na świat, inne doświadczenie. To, co było atrakcyjne dla nas, mimo że jest nadal być może potrzebne i fajne, już nie będzie takie ciekawe. Myślę, że robimy to samo, tylko robimy to inaczej. Uważam też, że dobrze jest się zmieniać i nie powtarzać, tak jak w przypadku koncertu, który robimy w tym roku. Staramy się zaprezentować zupełnie nowych artystów, chcemy by spotkania towarzyszące i sam koncert, wyglądały nieco inaczej, niż w latach poprzednich.

B: Kim są członkowie Inicjatywy? Z jakich pobudek biorą udział w tym przedsięwzięciu?

Jeśli mówimy o osobach z Polski, to są to na pewno ludzie, którzy mają jakiś sentyment do Białorusi, są zainteresowani tym, co się dzieje w tym kraju, niekoniecznie polityką. Wydaje mi się też, że w odniesieniu do różnych wydarzeń w Białorusi mają mniej więcej taką samą ocenę i stosunek, jak do rzeczy, które się dzieją tutaj w Polsce albo ogólnie na całym świecie. Są to osoby które udzielają się również w innych organizacjach czy projektach w Warszawie. Jeśli chodzi o Białorusinów, na pewno mają mocniejszy związek uczuciowy z krajem, którym się zajmujemy. Też są bardzo aktywni społecznie.

B: A jak to się stało, że sam dołączyłeś do IWB?

ŽC: Do Inicjatywy dołączyłem w momencie, kiedy robili “Solidarnych z Białorusią” w 2014 roku. Szukali osoby, która zajęłaby się wolontariuszami w ramach tego wydarzenia. Poznaliśmy się na którymś z koncertów w Składzie Butelek, grał wtedy białoruski zespół, chyba Dzieciuki. Dopiero zaczynali aktywnie występować w Polsce i był to chyba ich pierwszy koncert w Warszawie. Tak pamiętam. Nigdy nie byłem mocno zainteresowany polityką i nigdy nie znałem się na układzie białoruskich alternatywnych sił politycznych. Dla mnie zawsze była ważna jakaś zwykła ludzka sprawiedliwość, że jeżeli komuś dzieje się krzywda, to nie wolno na to patrzeć biernie. Tak jak mówiłem – w rzeczywistości białoruskiej jest bardzo dużo rzeczy, na które nie da się nie zwracać uwagi, nie da się o tym milczeć. A kiedy zaczynasz o tym mówić, to w jakiś sposób część społeczeństwa zaczyna postrzegać cię jako osobę z pewnego układu albo ruchu politycznego.

B: Koncerty, które organizujecie, mają już status kultowych. Są organizowane od wielu lat. Czy dużym wyzwaniem jest zachowanie tej ciągłości?

ŽC: W zeszłym roku mieliśmy przerwę i koncertu nie robiliśmy, ludzie o niego pytali, więc ciągłość jest ważna i czasem trudna. “Solidarni z Białorusią” są wydarzeniem unikatowym, jest to nadal jedyna większa stała impreza kulturalna w Warszawie, związana z muzyką białoruską. Powstał też Partyzan Rock ciekawy białorusko-polsko-ukraiński festiwal alternatywny, który w ubiegłym roku miał miejsce w stolicy, a w październiku był w Białymstoku i który też bardzo polecamy. Różnimy się nie komercyjnym podejściem do sprawy, wstęp nadal jest wolny, a organizatorzy pracują z własnej inicjatywy jak wolontariusze. Nasz koncert można porównać z Basowiszczem, wielkim letnim i bardzo fajnym festiwalem, który organizuje Białoruskie Zrzeszenie Studentów. Solidarni z Białorusią są czymś podobnym, tylko w innym czasie i w innym miejscu. Jesteśmy potrzebni i chcemy, żeby nasze koncerty nadal się odbywały.

B:  Wspominałeś że rok temu były problemy organizacyjne i koncert się nie odbył. Czy możesz opowiedzieć nam o kulisach tej sytuacji?

ŽC: W zeszłym roku Inicjatywa przeżywała całkowitą odnowę, jeśli chodzi o osoby, które nią się zajmują. Każdy z czasem zaczyna powoli rezygnować z pewnych działań na rzecz czegoś innego. Z jednej strony wpłynęło na to na fakt, że koncertu nie mieliśmy. Zabrakło nam determinacji, szybszych i bardziej zdecydowanych działań, jeśli chodzi o pozyskiwanie funduszy. Koncert zawsze był finansowany przez inne instytucje m.in. Ministerstwo Spraw Zagranicznych albo Ministerstwa Kultury. Niestety ostatnio jest mniej opcji, jeśli chodzi o możliwość pozyskania funduszy na takie wydarzenie. Te dwie rzeczy nałożyły się na siebie i koncertu nie zrobiliśmy. Jednak z pomysłu nie zrezygnowaliśmy i w tym roku oraz w dwóch kolejnych latach “Solidarni” się odbędą. Dziękujemy za wsparcie Miastu Stołecznemu Warszawy oraz wszystkim, którzy nas wspierali.

B: Jak to wygląda teraz? Czy spotykacie się ze zrozumieniem i chęcią wsparcia ze strony instytucji państwowych?

ŽC: Wszyscy, z kim w ciągu ostatnich kilku lat współpracowaliśmy, wiedzą czym jest koncert. Odpowiedź teraz jest pozytywna i ogólnie brzmi “tak, kojarzymy państwa i chcielibyśmy wam pomóc, ale mamy pewne ograniczenia i wymogi”. Trudno jest mówić o instytucjach w całości. Na podstawie doświadczenia współpracy możemy się wypowiedzieć o pewnych działach i osobach. Chcą pomagać, to bardzo cieszy. Z drugiej strony jest to też ważne doświadczenie – trudności uczą szukać alternatywy. Im mniej narzekasz, tym więcej czasu masz na rozwiązanie kłopotliwej sytuacji. Można zrobić podobny koncert, ale w nieco inny sposób. Jest trudniej, jednak nadal zorganizowanie tego wydarzenia jest możliwe.

B: Do tej pory koncerty odbywały się na głównych placach Warszawy, w tym roku jest inaczej –  koncert odbędzie się w Stodole. Czy ta zmiana również wynika z tego, o czym mówisz?

ŽC: Ta zmiana wynika z kilku rzeczy, o których wspominałem. Z jednej strony mamy nieco ograniczone zasoby, z drugiej chcemy zmieniać formułę, jesteśmy m.in. ciekawi, jak koncert sprawdzi się w przestrzeni klubowej. Są pozytywne oceny tej decyzji i też jest dużo pytań. Mogliśmy zorganizować koncert na zewnątrz, jednak jakościowo wydarzenie byłoby gorsze, niż koncert w dużym klubie.

B: Czy jest jakaś zależność, że za czasów PO było większe zrozumienie dla takich kulturalnych projektów, a przyszedł PIS i to się wszystko skomplikowało? Czy zawsze jest trudno i trzeba walczyć o każde wspracie?

ŽC: Wydaje mi się, że jeśli chodzi o zainteresowanie publiczności, albo zainteresowanie społeczeństwa tym wydarzeniem, trzeba mocno pracować nad różnorodnością i unikatowością tego, co przedstawiamy. To ma duży wpływ na zasadność organizacji kolejnych koncertów. PO albo PiS nam w tym nie pomogą, to nasza sprawa. Osobiście myślę, że pewne rzeczy, które dzieją się od lat na Białorusi, nie są czymś całkowicie odmiennym od tego, co dzieje się w Polsce, czy w innej części Europy albo na całym świecie. Najgorszą rzeczą dowolnego rządu lub partii politycznej jest przekonywania do istnienia “dobrych” i “złych”, wprowadzenie podziałów oraz nawoływanie do walki z domniemanym wrogiem, populizm temu sprzyja. Dlatego być może nie jest już aktualne przedstawianie. Białoruś w chwili obecnej ma sporo do zaoferowania, mimo że powszechnie ten kraj jest postrzegany jako zamknięty i taki, który powinien brać przykład z kogoś innego.

B: To bardzo ciekawe, że sytuacja polityczna w Polsce niejako wymogła taki sposób mówienia o Białorusi, co przyniosło to też dodatkową wartość, odwróciła nam się perspektywa, co mimo wszystko jest korzystne.

Czy spotykacie się z głosami krytyki ze strony innych, Białorusinów czy Polaków i jeśli są takie głosy to z czego wynikają?

ŽC: Szczerze, jeśli pojawiają się jakieś publiczne głosy krytyczne, to są to zwykle albo ludzie, albo portale związane z ugrupowaniami, z którymi nie chcemy prowadzić dyskusji. Nie traktujemy serio ich zarzutów.

B: Czy mowa o nacjonalistach?

ŽC: Tak. Jeśli chodzi o każdą inną krytykę, która dotyczy np. aspektu artystycznego albo organizacyjnego, a nie powodów dla których Inicjatywa miałaby istnieć albo przestać funkcjonować, to przyjmujemy ją. Jeśli zespół nagrywa płytę, to poważni krytycy muzyczni nie spierają się na temat tego, czy zespół miał ją nagrywać czy nie, czy ma prawo istnieć. Piszą o tym,  jak ta płyta wyszła artystom. Takiego rodzaju krytyka jest krytyką, na którą zwracamy uwagę.

B: A pozytywny odbiór?

ŽC: Pozytywny odbiór można będzie zmierzyć ilością osób obecnych na koncercie 22 listopada i  tym, co powiedzą po wydarzeniu. Jest to tak naprawdę pierwsza większa akcja, którą robimy w ciągu ostatnich dwóch lat całkiem nowym składem.

B: Czy osoby, które są przeciwne autorytarnym rządom Łukaszenki, aktywiści mieszkający na Białorusi, wiedzą o inicjatywie, o koncertach? W jaki sposób reagują na te akcje?

ŽC: Myślę, że to też się zmieniło. Tak jak mówiłem – jeszcze pięć, dziesięć lat temu –  ten opór był bardziej radykalny i nawet marginalny. Teraz w Białorusi jest wielu ludzi, którzy organizują spotkania artystyczne, realizują swoje projekty, które bezpośrednio polityki nie dotyczą. Są alternatywne do rzeczywistości, którą proponuje państwo. Ludzie coraz mocniej angażują się w podobne inicjatywy na miejscu. Moim zdaniem IWB i koncert Solidarni z Białorusią wśród Polaków będzie z czasem wywoływał większe zainteresowanie, niż wśród ludzi, którzy stale mieszkają na Białorusi.

B: A czy muzycy mają obawy, co do występu na koncercie ze względu na konsekwencje polityczne? Zdarzało się że ktoś wam odmówił?

ŽC: Wszyscy, kogo zaprosiliśmy, przyjadą zagrać, nie mają obaw. Poza tym współpracujemy z muzykami, którzy działają we własnym zakresie, którym nie grozi to, że przestaną ich pokazywać w telewizji, albo wyrzucą z radia. Koncert Solidarni z Białorusią na pewno nie jest najbardziej kontrowersyjnym wydarzeniem, na którym można zagrać poza granicami kraju.

B: Czym się kierujecie przy wyborze artystów?

ŽC: W przypadku poprzednich koncertów zakładano, że ma to być ktoś znany. Wtedy sytuacja wyglądała tak, że popularni alternatywni artyści nie mieli możliwości zagrać na Białorusi. Tak więc osoba, która przyjeżdżała, żeby zagrać na koncercie, była jednocześnie osobą, z którą warto się solidaryzować. Teraz artystów wybieraliśmy ze względu na muzykę, jej inność. Żeby koncert brzmiał inaczej od  poprzednich edycji. Wydaje nam się też, że te zespoły, które zaprosiliśmy, zasługują na większą uwagę ze strony publiczności, mogą wywołać zainteresowanie za granicą. 

B: Czego możemy spodziewać się w tym roku na koncercie? Kto wystąpi?

ŽC: Zacznijmy od gości z Ukrainy – Żadan i Sobaki. Kilka lat temu współorganizowaliśmy ich występ w Warszawie. To był mały koncert, na który przyszło dużo ludzi. Zmieniają się artystycznie od albumu do albumu, mają coraz ciekawsze brzmienie. Niesamowitą postacią jest sam Serhij Żadan, lubimy jego książki. Z Białorusi przyjadą The Glitchhh i TonqiXod, jest to prawdziwa białoruska awangarda. Ja osobiście uważam, że te zespoły mogą być pewnym odnośnikiem, można nie krępując się, mówić – “to brzmi jak The Glicthhh, albo to brzmi, jak TonqiXod”. Jeśli chodzi o uczestników z Polski, będziemy gościli zupełnie nowy projekt Drama King i będzie to ich pierwszy występ przed publicznością. Kolejną grupą jest Atom Heart, są ciekawi, ponieważ są młodzi i wyłamują się z trendu muzyki, której młodzież chce obecnie słuchać. Wystąpi również etno-jazzowy T/Aboret. Dla mnie jest jednym z najlepszych polskich zespołów.

B: To brzmi jak projekt artystyczny sam w sobie. Uczestnicy mogą nie mieć tak naprawdę nawet żadnych powiązań z Białorusią i przyjść posłuchać muzyki, która jest po prostu  dobra.

ŽC: W poprzednich latach łączyliśmy koncerty z pewnymi wydarzeń, które się odbywały w Białorusi, albo datami. W tym roku chcemy Białoruś przedstawić z perspektywy projektu artystycznego. Jeśli ktoś ma sentyment do Białorusi albo interesuje się tym krajem, uważamy, że warto przyjść na ten koncert. Niektórym może się wydawać, że nie ma w nim solidarności, skoro nie mówimy, z kim bezpośrednio się solidaryzujemy. Osoby, które bronią teraz Puszczy Białowieskiej w Polsce, też organizują koncerty. Nie pytamy o część lasu, z którą się solidaryzują, przychodzimy, bo współczujemy i podoba nam się pomysł.  

B: Może powiesz jeszcze parę słów o wydarzeniach towarzyszących?

ŽC: Są super! Pomysł z wydarzeniami towarzyszącymi jest świeży, ponieważ jest to druga edycja koncertu, która je przewiduje. Odbędą się wieczory filmowe, spotkanie o kuchni w kontekście historii, trening Muay Thai oraz warsztaty śpiewów ludowych. Warto zajrzeć na naszą stronę i śledzić ogłoszenia na Facebooku. Będzie też mniejszy koncert.

B: Ten koncert też w nieprzypadkowym miejscu, bo na Adzie.

ŽC: Tak, koncert organizujemy na skłocie, ponieważ solidaryzujemy się z takimi inicjatywami. Bardzo nam imponuje chęć robienia czegoś dla dobra społeczeństwa bezinteresownie. Współpracujemy też z Pracownią Jazdów, Domem Białoruskim, kawiarnią Szczyt Wszystkiego, też telewizją Belsat. Są tam dobrzy ludzie, dziękujemy im!