Kategorie
Ostatnie
Popularne

Literatura mniejszości białoruskiej w Polsce cz. 2

Dominujące modele opisu terenów peryferyjnych. Weryfikacja głównych założeń

Badanie literatury białoruskiej w Polsce, stanowiącej jeden ze sposobów podtrzymywania świadomości narodowej mniejszości, konstytuujący tradycje, wymaga umieszczenia jej na tle szerszych zjawisk i pozaliterackich kontekstów. Rozwój kultury w warunkach pogranicza, zawierającego komponenty białoruskie, polskie oraz ukraińskie, a także funkcjonowanie w sytuacji dominacji polskiej większościowej kultury narodowej, polskich realiów ekonomicznych, społecznych, politycznych stanowi o specyficznym charakterze opisywanej twórczości. Kategoria pogranicza cieszy się w ostatnich latach dużą popularnością i komentowana jest zarówno w przestrzeni akademickiego dyskursu, jak i w ramach różnego rodzaju praktyk społecznych. W celu wyjaśnienia kontekstów wpływających na obecny kształt kultury mniejszości białoruskiej w Polsce, należy uwzględnić aspekt dominującego we współczesnych badaniach modelu opisu pogranicza, który pokazuje sposób postrzegania przez intelektualistów terenów peryferyjnych. Niesie on bowiem wyjątkowo istotne konsekwencje dla mieszkańców przygranicznych regionów. Wyznacza nie tylko metodę interpretacji sytuacji pogranicza w debatach uniwersyteckich, ale stanowi także element polityki regionalnej i kulturowej, prowadzonej wobec terenów przygranicznych.

Analizy omawianego zagadnienia podjął się Tomasz Zarycki, który dystansuje się wobec istniejących modeli opisu peryferii, wskazując dzięki temu na nieprzezroczystość pozornie obiektywnych obserwacji. Studia nad pograniczem zakwalifikować można do dwóch głównych paradygmatów, wyróżnionych przez Grzegorza Babińskiego. Pierwszy z nich, obecnie dominujący, traktuje je jako teren autonomiczny wobec zjawisk występujących w centrach, skupia się na wewnętrznych procesach, ograniczając zakres analiz do jego terytorium. Drugie podejście, zakłada ujęcie pogranicza w kategoriach peryferii i badanie jako części pewnej całości, a w związku z czym poszukiwanie źródeł zachodzących tam procesów poza jego obszarem. Model centrowo-peryferyjny inspirowany jest, między innymi, tradycją szkoły teorii zależności (Raul Prebisch, Celso Furtado) oraz teorią systemu światowego (Immanuel Wallerstein). Wiele zawdzięcza również pracom norweskiego politologa Steina Rokkana, wyróżniającego cztery rodzaje dominacji centrum nad peryferiami: dominację polityczną, prawną, kulturową i religijną. Wymienione wpływy działają w różnym natężeniu, tworząc określony dla danego terenu układ determinujących jego kształt sił, wchodzących ze sobą w interakcje, prowadzące do wzmocnienia bądź neutralizacji poszczególnych czynników. Współcześnie model centrowo-peryferyjny odnosi się do krytycznych interpretacji procesów globalizacyjnych i związanych z nimi problemów takich jak: przemoc symboliczna, nierówności społeczne czy dominacja poszczególnych grup uprzywilejowanych. Mimo wysokiej użyteczności centrowo-peryferyjnych badań kontekstowych, większość badaczy unika wspomnianej perspektywy na rzecz pierwszego modelu, nazwanego paradygmatem pogranicza, opierającego się na wizji integracji społecznej. Podejście to poszukuje rozwiązań dążących do ideowego porozumienia pomiędzy poszczególnymi grupami. Jego przedstawicielem jest, między innymi, Robert Putnam, dla którego pojęcie kapitału społecznego jako dobra gromadzonego wspólnie przez społeczeństwo stanowi kluczową wartość, podobnie jak dla odwołujących się do niego teoretyków regionu. Termin „peryferia” zastępowany jest określeniem „pogranicze”, coraz częściej rezygnuje się z opisu analizowanych terenów w relacji wobec centralnych sił zewnętrznych.

Sugerowana przez Tomasza Zaryckiego krytyczna perspektywa pozwala ominąć włączenie się, często nieuświadamiane przez badaczy, w pewien typ narracji, legitymizujący prowadzoną obecnie politykę regionalną. Należy dodać, że celem przedstawianych uwag nie jest negacja samej polityki regionalnej, a zbadanie tego, które elementy dyskursu pogranicza pozostając pod jej wpływem, zniekształcają faktyczny obraz funkcjonowania opisywanych terenów. Autor przestrzega przed powielaniem dyskursu, który może stać się „znaturalizowaną ramą teoretyczną własnych analiz”. Bezkrytyczne podejście do promowanych sposobów przedstawiania kategorii pogranicza oddala od realiów w stronę projektowanych idei i postulatów. Tak dzieje się, gdy opisywane jest ono jako przestrzeń funkcjonowania idealnego społeczeństwa wielokulturowego, gdzie poszczególne wspólnoty nawiązują konsensus ideowy, niezawierający elementów dominacji. Wyeliminowanie elementu zewnętrznej gry interesów tworzy obraz przestrzeni, na której odmienne tradycje wzajemnie się wzbogacają i uzupełniają, jednostki dysponują całkowitą wolnością wyboru tożsamości spośród współistniejących ze sobą na danym terenie, a dzięki skutecznemu dialogowi brak jest konfliktów pomiędzy poszczególnymi grupami.

Tomasz Zarycki prezentuje podstawowy zarys założeń badawczych, wykorzystywanych w artykułach opisujących pogranicze, które są sprzeczne ze stanem faktycznym lub uwzględniają niepełny wymiar przedstawianych procesów. Jego uwagi dotyczą tekstów badających różnego rodzaju pogranicza, ponieważ sposób ich przedstawienia jest podobny i zawiera cechy wspólne, niezależnie od specyfiki danego obszaru. Przytoczone cytaty służą jako egzemplifikacja popularnych, najczęściej występujących błędnych tez.

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów wyróżniających prace na temat pogranicza jest występowanie, oprócz zwykłej rekonstrukcji relacji pomiędzy poszczególnymi grupami danej społeczności, silnego pierwiastka normatywnego, projektującego wizję doskonałej, wolnej od dominacji wielokulturowości. Ze względu na szanse, jakie niesie wykorzystanie jej potencjału, badacze dowartościowują przestrzenie pogranicza jako wyjątkowe miejsca innowacyjności, otwartości, dialogu i jednocześnie stawiają za cel dla tych regionów oswajanie różnorodności i inności, negatywnie oceniając grupy niechętne integracji. Taką pespektywę można zaobserwować na przykładzie klasyfikacji zaproponowanej przez Joannę Kurczewską w artykule Granica niejedno ma imię. Trzy podejścia teoretyczne, dotyczącej dwóch przeciwstawnych sposobów funkcjonowania jednostek na pograniczu. Jeden z nich zakłada „orientację na granicę”, drugi „orientację na pogranicze”. Ten pierwszy, zdaniem badaczki:

wyraża się w kompensacyjnym wytworzeniu przez peryferyjną społeczność lokalną świadomości, którą można określić mianem świadomości oblężonej twierdzy. Na taką świadomość „pracują” nastawienia autarkiczne, ksenofobiczne, roszczeniowe, które stanowią nadbudowę podziału przestrzeni fizycznej i społecznej na przestrzeń swoją i obcą.

Autorka dodaje, że opisana przez nią postawa może przyjąć mniej pesymistyczną, aktywną formę, przejawiającą się w ekspansji na cudzą przestrzeń, która jest wyrazem troski o interesy narodowe lub poczucia „misji cywilizacyjnej”.
Natomiast wzorzec nastawiony na pogranicze:

skupiony jest na postawie otwarcia, urzeczywistnianej przez próby pozytywnego spożytkowania własnych traumatycznych doświadczeń związanych z byciem przy granicy i znalezieniem się w sytuacji pogranicza. To spożytkowanie jest przekształcane w kapitał społeczny, staje się źródłem bogactwa życiowego i bogactwa imaginarium.

Joanna Kurczewska tworzy rozróżnienie pomiędzy „ksenofobicznym zamknięciem się”, a „przyzwoleniem na innego”. Uważa ona, że głębokie samopoznanie członków danej społeczności umożliwi im wyleczenie się z kompleksu oblężonej twierdzy i doprowadzi do modelu integracji, „opartego na idei harmonii, współdziałania czy co najmniej tolerancji”.
Podobne założenie przyjmuje Marian Kempny, który w artykule Granice wspólnot i „pogranicze tożsamości” podsumowując przeprowadzone na wschodzie Polski badania, tworzy krytyczną uwagę, że:

występowanie «tożsamości pogranicza» jako tożsamości zdolnej do oswajania różnic kulturowych, tożsamości «budowanej na projekcie» dającym pierwszeństwo «bogactwu kulturowemu» wynikającemu z takiej różnorodności nie zaznaczyło się szczególnie wśród badanych.

Obserwacja pogranicza polsko-białoruskiego, choć zapewne nie tylko tego, przeczy idealistycznym wizjom obecnym w akademickim dyskursie. Przepływ wpływów kulturowych, sam w sobie pożądany, w powiązaniu ze szczególną sytuację społeczno-ekonomiczną wiążę się, jak w przypadku mniejszości białoruskiej, z niebezpieczeństwa asymilacji. Nie sposób jednak wytłumaczyć tych procesów abstrahując od szerszych kontekstów: historycznych, ekonomicznych czy społecznych, uwzględniających relacje peryferii i centrum.

W przedstawionych opisach pogranicza, powielających idylliczną wizję integracji jako postulatu i wyzwania dla regionów niereprezentujących takiej postawy, wychodzi na jaw brak chęci zrozumienia czy chociażby uwzględnienia pespektywy krytykowanych grup narodowych. Demonizuje się kultywowanie odrębności i zamknięcie we własnej grupie, określając je mianem przejawu „syndromu oblężonej twierdzy”, oznaczającego poczucie zagrożenia w wyniku strachu przed wyimaginowanym wrogiem. Pozostaje pytanie, czym jest wróg i na ile jest on iluzoryczny? Wspomniani badacze, zdają się całkowicie ignorować problem ryzyka asymilacji poszczególnych mniejszości. Przetrwanie Białorusinów na Podlasiu wobec wysoce konkurencyjnej tożsamości polskiej stoi pod znakiem zapytania. Zdają sobie z tego sprawę twórcy Stowarzyszenia Literackiego „Białowieża”, konsekwentnie realizujący misję obrony podstawowych dla nich wartości, poprzez utrwalenie ich i popularyzację wśród mniejszościowej społeczności za pośrednictwem literatury. Określani jako „strażnicy pamięci” są swoistą twierdzą, broniącą cennej dla nich kultury. Negowanie pozycji zamkniętej, nastawionej na pierwszym miejscu na dbanie o interesy narodowe danej grupy wiąże się w tym przypadku z niezrozumieniem specyficznej sytuacji mniejszości. Krytykowany przez Joannę Kurczewską podział na przestrzeń „swoją” i „obcą” także nie powinien być jednoznacznie negatywnie oceniany, ponieważ z punktu widzenia mniejszości, wyznaczenie własnej sfery wspiera zachowanie odrębności. Podział na „swoich” i „obcych” od zawsze uwidaczniał się na terenach pogranicznych, nie można jednak stwierdzić, że prowadzi on w linii prostej do konfliktów czy przemocy. Szczególnie w przypadku pogranicza polsko-białoruskiego, gdzie nie-swój Polak nie jest traktowany jak wróg, a jak stały, naturalny element mieszanej narodowo społeczności. Brak uwzględnienia przez polskich badaczy pogranicza pespektywy jego mieszkańców prowadzi do popularyzacji postawy roszczeniowej, wymagającej integracji, jako dobra uniwersalnego, bez wniknięcia w złożoną specyfikę danego regionu.
Kolejnym występującym w dyskursie pogranicza mitem, wiążącym się z postulatem wielokulturowości jest wspomniana wcześniej idea swobody w określeniu własnej tożsamości. Justyna Kraszewska w artykule Pogranicze – przestrzeń wyboru zestawia przygraniczne tereny, które reprezentują płynne granice tożsamościowe z centrami o ścisłych, nadanych odgórnie autoidentyfikacjach. Autorka wyraża przekonanie, że decyzję o przynależności do danej grupy narodowej mieszkaniec pogranicza podejmuje indywidualnie i świadomie . Podobne skontrastowanie stałego centrum i płynnych peryferii proponuje Ryszard Kaczmarek, który przestrzenie stykowe ujmuje jako miejsca:

na których brak było skłonności do jednolitości i centralizacji (…) Ich cechą konstytutywną jest tak zwana pograniczność rozumiana jako peryferyjność, ale nie traktowana z tego powodu jako coś negatywnego, lecz tworząca samoistnie pozytywne wartości. Takim regionom brak stałych wyodrębnionych granic zewnętrznych (…), brak integrującej jedności kulturowej, wyznaniowej czy językowej .

Warto zwrócić uwagę na to, że w proponowanych ujęciach wybory tożsamościowe traktuje się jednostkowo bez uwzględnienia wymiaru instytucjonalnego funkcjonowania mniejszości na terenie danego państwa, który to w znacznym stopniu determinuje rozwój kultury mniejszościowej. Sposób przedstawienia terenów peryferyjnych w wielu pracach sugeruje jakoby niejednoznaczność, wynikająca z naturalnego charakteru badanych regionów gwarantowała swobodę określenia i wyrażenia swojej tożsamości. Faktyczną złożoność tego procesu w warunkach pogranicza zaznacza Jerzy Nikitorowicz w książce Pogranicze. Tożsamość. Edukacja międzykulturowa . Chociaż tutaj także znaleźć można liczne idealistyczne przedstawienia otwartych i niejednoznacznych peryferii , autor w tym przypadku uwzględnia ponadjednostkowe czynniki wpływające na autoidentyfikacje. Na zróżnicowanym etnicznie terytorium człowiek dokonuje wyboru na podstawie utożsamienia się z wartościami deklarowanymi przez daną grupę, takimi jak język, obyczaje, tradycje. Badacz wskazuje, że w takiej sytuacji wybór uzależniony jest, między innymi od pozytywnej bądź negatywnej oceny tożsamości dokonanej przez większość zamieszkującą określone terytorium. W momencie, gdy jednostka funkcjonuje w więcej niż jednej grupie, gdzie występują odmienne normy kulturowe, duży problem stanowi zachowanie spójnej, pozytywnej tożsamości, wolnej od kompleksów . W zależności od okoliczności, człowiek mówiący po białorusku wśród większości polskojęzycznej może zarówno czuć dumę, jeśli spotka się z przychylnymi rekcjami, jak i niższość, w związku ze stereotypem gorszości i wiejskości tego języka. Na tym najprostszym przykładzie możliwych interakcji na pograniczu widać, że wybór jednostokowy jest zdeterminowany przez ponadjednostkowe zależności, nie wspominając o czynnikach takich jak możliwość uzyskania awansu społecznego w przypadku określonej deklaracji narodowościowej, dominująca edukacja w języku polskim czy sytuacja kulturowej marginalizacji. Zmiany cywilizacyjne, których konsekwencją jest przesunięcie roli wychowawczej z rodziców na państwowe instytucje edukacyjne sprawiły, że to od szkoły i jej programu nauczania w znacznym stopniu uzależniona jest kwestia tożsamościowych decyzji. Nikitorowicz przedstawia zadania, cele, aktualne problemy i propozycje dotyczące szerokorozumianej edukacji wielokulturowej, których wcielenie w życie pomogłoby wyrównać szanse na przetrwanie dla słabszych tożsamości mniejszościowych . Obecnie na Podlasiu nie działają szkoły z całkowitym nauczaniem w języku białoruskim, a jedynie dwie szkoły z jego elementami w Hajnówce i Bielsku Podlaskim. Jak pokazują badania socjologiczne Andrzeja Sadowskiego to w czasie edukacji młodzież wychowywana w duchu asymilacji do polskości, ucząc się w szkole z językiem białoruskim, powraca do białoruskich korzeni . Nie byłoby to możliwe, gdyby uczniowie ci nie mieli możliwości poznania literatury, historii, kultury białoruskiej, co przyczyniło się do powstania patriotycznych uczuć wobec swojej narodowości. W ujęciu tym, uwzględniającym szersze wpływy, swoboda decyzji przestaje być nieograniczoną możliwością wyboru spośród bogactwa zróżnicowanych, współistniejących ze sobą na równych prawach kultur, ponieważ każda z nich ma inny zakres oddziaływania, chociażby ze względu na liczbę instytucji edukacyjnych. Jest to uwikłany w zewnętrzne czynniki proces, w którym całkowita wolność wyboru jest utopią, a każda z decyzji ma wymiar ponadjednostkowy, także w tym sensie, że decyduje o przetrwaniu lub wyginięciu danej mniejszości.

Unikanie opisu sytuacji konfliktowych, jak w przypadku wyborów tożsamościowych, jest symptomatyczne dla dominującego dyskursu pogranicza, co można odnieść także do sposobu przedstawiania relacji pomiędzy poszczególnymi grupami narodowymi. Większość prac skupia się na pozytywnych aspektach funkcjonowania obok siebie dwóch kultur, a uwzględnianie problemów wynikających z konfliktu interesów jest mało popularną strategią pisania o pograniczu . Jak zauważa Zbigniew Kurcz, badacz stosunków polsko-litewskich, spory powstałe na tle narodowościowym są marginalizowane, a gdy już przedostaną się one do mediów, przedstawiciele skłóconych grup przedstawiani są jako nacjonaliści i żyjący przeszłością prowokatorzy. Jedynie na łamach czasopism środowisk narodowych analizuje się źródło i przebieg zaistniałej sytuacji . Podobne mechanizmy można zaobserwować na pograniczu polsko-białoruskim, chociaż tutaj wytworzyły się przyjazne stosunki międzyetniczne przy wyraźnej dominacji kultury polskiej. Istnieją jednak sfery, będące płaszczyzną nieporozumień, a jedną z nich jest pamięć historyczna, co stoi w zgodzie ze sformułowaną przez Iwonę Butmanowicz-Dębicką tezą, że zakorzenienie się w czasie stanowi istotną cechę społeczności pogranicznej, a pamięć o przeszłości wpływa na teraźniejszość, kształtując odpowiednie postawy mieszkańców identyfikujących się z daną wizją historii . Tomasz Sulima, piszący dla magazynu mniejszości „Czasopis” w jednym z artykułów wyjaśnia przyczynę ostatnich napięć pomiędzy Polakami i Białorusinami, żyjącymi na Podlasiu. Polska społeczność Narewki postuluje zmianę patrona jednej ze szkół z oskarżanego o współpracę z komunistami Jerzego Wołkowyckiego na działaczkę AK Danutę Siedzikówną. Białoruski dziennikarz komentuje sprawę w następujący sposób:

Ale bądźmy szczerzy – nie o Siedzikównę ani Wołkowyckiego chodzi, tylko o walkę o przestrzeń symboliczną na Białostocczyźnie. I wcale nie o to, że Białorusin był komunistą i nie może być wzorem zachowania, ale o to, że młodzież należy wychowywać w duchu patriotycznym, narodowym i polskim. Wołkowycki na naszych oczach staje się właśnie zdrajcą, bo należy do „zbioru” komunistów, choć sądzę że w opinii publicznej mieszkańców Narewki nigdy nim nie był .

Najostrzejszym punktem zapalnym na tych terenach jest historia rozstrzelania grupy 80 miejscowych z podlaskich wsi zamieszkałych przez ludność białoruską przez oddział niepodległościowego podziemia dowodzony przez kpt. Romualda Rajsa „Burego” w 1946 roku. Otrzymał on rozkaz pacyfikacji terenów południowo-wschodnich powiatu bielskiego, argumentujący rozpoczęcie akcji koniecznością odwetu na wrogiej wobec sprawy konspiracyjnej ludności. Schwytani furmani, deklarujący polskie pochodzenie zostali puszczeni wolno. Białorusini zarzucają Polakom niesprawiedliwość nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która zakłada wprowadzenie kary grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 5 za publiczne oskarżanie o udział w masowych zbrodniach „polskich, niepodległościowych, niekomunistycznych, podziemnych formacji i organizacji Polskiego Państwa Podziemnego ” i ściganie tego przestępstwa z urzędu. Problematykę wspomnianej tragedii porusza nie tylko białoruska prasa, lecz także literatura piękna. Białoruscy pisarze opisują ją często na podstawie własnych wspomnień z dzieciństwa, które to stały się elementem niemożliwym do pominięcia czy zapomnienia. Marginalizowanie napięć międzynarodowych, ponieważ nie pasują do postulatu pełnej równości i integracji w dyskursie pogranicznym jest równie szkodliwe, nie przyczynia się do rozwiązania problemu, a wręcz służy jego eskalacji.

Poza dowartościowaniem wielokulturowości i unikaniem poruszania tematów związanych z konfliktami powstałymi na styku współistnienia kilku narodowości w czołówce proklamowanych idei obecnych w dyskursie pogranicza stoi transparentność granic oraz swobodny przepływ elementów kulturowych pomiędzy krajami . Ponadgraniczny model postrzegania rzeczywistości dobrze obrazują słowa Renty Suchockiej, która w artykule „Tożsamość i obywatelstwo w warunkach pogranicza” pisze:

symbolem współczesności staje się permanentna transgraniczność i przekraczanie granic, także indywidualnej i zbiorowej tożsamości .

Można by skorygować wykorzystany cytat i sformułować tezę, że symbolem współczesności staje się permanentna wiara w transgraniczność, a większość koncepcji zakłada bezkrytyczne powielanie jej. Tendencję tę dobrze obrazuje fragment pracy Margrety Grigorovej Fenomen kreacyjny pogranicza: efekty pograniczności w biografiach twórczych, historii i geografii literatury, mówiący o dystynktywnych cechach peryferii:

Niewątpliwie w epoce istnienia i funkcjonowania Unii Europejskiej na zainteresowanie pograniczem oddziałują: ideał wspólnoty wielokulturowej i dialogu międzykulturowego, rosnące znaczenie regionalnych i lokalnych cech kultury, hasło „Europa bez granic”. W tym kontekście pogranicza zaczynają odbijać na mikropoziomie globalną wielokulturowość świata, zaś ich naturalna struktura, mieszająca etnosy i kultury, staje się zgodna ze współczesnym ideałem .

Na terenie Unii Europejskiej zniesiono granice będące widocznymi punktami w przestrzeni, postrzeganie ich jako barier ustępuje hasłom o współpracy, przenikaniu wpływów, duchu transgresji. Warto jednak zastanowić się nad rozróżnieniem postulatów i realiów. Pomijając fakt, że w samej Unii Europejskiej wszechobecny duch transgresji nie sprawia, że przekraczanie granic możliwe jest dla każdego w każdym przypadku, w sytuacji wschodniego pogranicza zaobserwować można tendencje przeciwne, zmierzające do umocnienia się istniejących już barier. Ograniczenia wizowe z Białorusią wprowadzone w 2004 roku pełnią istotną funkcję izolującą. Wymianę kulturową ograniczają koszty uzyskania pozwolenia na przebywanie na terytorium sąsiada, które w 2011 roku stanowiły dla Białorusinów 17 procent średniej pensji. Do marca 2013 roku z inicjatywy Opery i Filharmonii Podlaskiej działał projekt „Wiza za bilety”, przewidujący zniesienie opłat dla osób, które odwiedzają Polskę w celach kulturalnych. Jednak na mocy Wspólnotowego Kodeksu Wizowego Ministerstwo Spraw zagranicznych zobowiązane zostało do ujednolicenia procedury wydawania wiz, w związku z czym program zniesiono, podając informację, że miał on charakter jedynie pilotażowy . Obecnie polska wiza kosztuje 60 Euro, a białoruska 25, do czego należy dodać wydatki rzędu stu dolarów przeznaczone na agencje pośredniczące, bez których obywatel Białorusi musi czekać wiele tygodni na rozpatrzenie wniosku. Drugą nie mniej ważną niż kwestie finansowe blokadą w swobodnym przemieszczaniu się pomiędzy granicą jest system przyznawania wiz dla Polaków, w ramach którego ambasada białoruska może wielokrotnie odmówić udzielenia pozwolenia na wjazd do kraju bez podania przyczyny.

Topologia peryferii, stworzona przez Steina Rokkana wyróżnia peryferia zewnętrzne, stykowe, niedoszłe centra i enklawy. Te pierwsze pozostają pod dominacją jednego centrum, podczas gdy drugie są poddane wielowymiarowym wpływom wynikającym z walki centrów o przewagę na danym terenie. Peryferie zewnętrzne posiadają mniejsze możliwości w negocjowaniu dotacji z centrum w wyniku bezalternatywności sytuacji politycznej, która zmusiła je do podporządkowania się jednemu centrum. Tomasz Zarycki w artykule Polska Wschodnia w perspektywie centro-peryferyjnej rozpatruje w kontekście Rokkanowskiego podziału zmianę położenia Polski Wschodniej po wejściu Polski do Unii Europejskiej i strefy Schengen. Jego konsekwencją jest zamknięcie na Wschód oraz zmiana statusu omawianego regionu z peryferii stykowej na peryferie zewnętrzną zarówno Polski, jak i Unii . Badacz trafnie ocenia konsekwencje ograniczenia wymiany kulturowej i ekonomicznej ze Wschodem dla regionów przygranicznych, nie uwzględnia jednak problemu aktualnej polityki Białorusi, zapoczątkowanej wygraną w 1994 roku wyborów prezydenckich przez Aleksandra Łukaszenkę, dopatrując się źródeł marginalizacji Polski Wschodniej wyłącznie w kontekście polityki unijnej. Należy podkreślić, że nie tylko zaostrzenia wizowe odsuwają Podlasie od perspektywy otrzymywania korzyści płynących z konkurencji dwóch centrów. Bardziej istotny jest problem autorytarnego reżimu, który nie ma w polu swoich zainteresowań terenów pogranicza polsko-białoruskiego, zamieszkałego przez Białorusinów albo spolonizowanych, albo świadomych narodowo, przywiązanych do języka, tradycji i historii, czyli wartości traktowanych przez Łukaszenkę jako zagrożenie dla swojej władzy. Dla prezydenta Białorusi korzystne jest ograniczenie kontaktów, pomiędzy mieszkańcami obu krajów, ponieważ minimalizuje ono niebezpieczeństwo zwiększenia świadomości obywatelskiej i narodowej wśród jego obywateli. Niemniej o prawdziwości zakwalifikowania Podlasia do peryferii zewnętrznej z aktualnie jednym centrum dominującym świadczyć mogą same wypowiedzi członków Stowarzyszenia Literackiego „Białowieża”, którzy podkreślają, że bardziej niż wspólnota narodowa, łączy ludzi wspólnota doświadczeń. Okoliczność historyczne, odcięcie terytorialne od swojej dużej ojczyzny, zniechęcenie wynikające z niezmieniającej się tam sytuacji politycznej, brak intensywnego transferu ludzi pomiędzy krajami i wymiany kulturalnej sprawiły, że Białowieżanie nie odczuwają silnej więzi z Białorusią, którą zastąpiła mała lokalna ojczyzna. W powieści Sokrata Janowicza Dolina pełna losu bohater mówi:

Ze zdumieniem odkryłem, że istnieje Białoruś jak się patrzy, ze stolicą, Mińskiem i granicami. Wielka, nie wsiowa, nie kończąca się u nas na smudze lasów widocznych ze stromizny Szubielnicy .

W całej historii stowarzyszenia można wskazać bardzo nieliczne przykłady współpracy z białoruskimi ośrodkami literackimi. Kontakty utrudnia ograniczenie swobody twórczej na Białorusi, gdzie istnieją dwa związki literatów: niezależny, zdelegalizowany przez prezydenta Związek Pisarzy Białoruskich oraz oficjalny, pro-łukaszenkowski Związek Pisarzy Białorusi. Z związku z trudną sytuacją po drugiej stronie granicy Białowieżanie często są oskarżani o zbyt małe zaangażowanie w tamtejsze sprawy narodowe, brak nagłaśniana, mimo możliwości w dostateczny sposób idei demokratyzacji i tym podobne. Twórcom tym zaś, co można wnioskować na podstawie ich wypowiedzi, zależy przede wszystkim na zachowaniu własnej odrębności i nie czują siły sprawczej w odniesieniu do polityki Białorusi. Podlascy Białorusini oceniając udział powstania niezależnego państwa białoruskiego w procesie formowaniu się białoruskiej świadomości narodowej pośród prawosławnych na Białostocczyźnie często podają w wątpliwość istnienie emocjonalnego przywiązania do kraju macierzystego na tych terenach. W sytuacji na Białorusi dostrzegają źródła procesów hamujących rozwój narodowej identyfikacji . Brak wymiany kulturowej z ojczyzną, znajdującą się przecież tuż za granicą, jednak granicą, jak się okazuje nieprzepuszczalną przyczynił się do zerwania więzi z Białorusią na szeroką skalę i przyspieszył procesy asymilacji prawosławnych mieszkańców Podlasia do narodu polskiego . Wszystkie wymienione czynniki świadczą o tym, że pogranicze polsko-białoruskie stanowi zaprzeczenie europejskiej idei transgraniczności. Błędem jest zatem zarówno używanie tej kategorii w jego opisie, jak i postulowanie wprowadzenia jej w życie, ponieważ, jak zostało powiedziane, nie ma ku temu politycznych warunków.

Idealizowanie kategorii pogranicza jest obecnie najwyraźniejszą strategią pisania o terenach przygranicznych. Socjologowie często używają nawet mocno zmetaforyzowanego języka, chcąc podkreślić wyjątkowego ducha opisywanych miejsc. Tomasz Zarycki dopatruje się w tej tendencji przyczyn politycznych, jest ona według badacza czynnikiem maskującym relację władzy pomiędzy centrum a peryferiami, próbą kulturowego dowartościowania pogranicza w celu ukrycia faktycznej ekonomicznej marginalizacji. Teza ta jednak ma nieweryfikowalny, trudny do udowodnienia charakter. Nie sposób jednak polemizować z faktem, że naukowcy w sposób bardziej lub mniej świadomy powielają schematy myślenia niemające pokrycia w rzeczywistości. Chcąc zrozumieć problematykę białoruskiej literatury należy odrzucić utopijne wizje pogranicza, które nie dadzą klucza interpretacyjnego do większości utworów, realistycznie oddających podlaską rzeczywistość.