Kategorie
Ostatnie
Popularne

Mity pogranicza polsko-białoruskiego. Polityczne konteksty pisania o peryferiach (cz.2 z 2)

Zapraszamy do lektury drugiej części artykułu, analizującego narrację domininującą w opisie peryferii w kontekście polsko-białoruskiego pogranicza. Pierwszą część można przeczytać tutaj:

Mity pogranicza polsko-białoruskiego. Polityczne konteksty pisania o peryferiach (cz.1 z 2)

Harmonijne współistnienie bez konfliktów?

Unikanie opisu sytuacji konfliktowych, jak w przypadku wyborów tożsamościowych, jest symptomatyczne dla dominującego dyskursu pogranicza, co można odnieść także do sposobu przedstawiania relacji pomiędzy poszczególnymi grupami narodowymi. Większość prac skupia się na pozytywnych aspektach funkcjonowania obok siebie dwóch kultur, a uwzględnianie problemów wynikających z konfliktu interesów jest mało popularną strategią pisania o pograniczu[1].

Jak zauważa Zbigniew Kurcz, badacz stosunków polsko-litewskich, spory powstałe na tle narodowościowym są marginalizowane, a gdy już przedostaną się one do mediów, przedstawiciele skłóconych grup przedstawiani są jako nacjonaliści i żyjący przeszłością prowokatorzy. Jedynie na łamach czasopism środowisk narodowych analizuje się źródło i przebieg zaistniałej sytuacji[2].

Podobne mechanizmy można zaobserwować na pograniczu polsko-białoruskim, chociaż tutaj wytworzyły się przyjazne stosunki międzyetniczne przy wyraźnej dominacji kultury polskiej. Istnieją jednak sfery, będące płaszczyzną nieporozumień, a jedną z nich jest pamięć historyczna, co stoi w zgodzie ze sformułowaną przez Iwonę Butmanowicz-Dębicką tezą, że zakorzenienie się w czasie stanowi istotną cechę społeczności pogranicznej, a pamięć o przeszłości wpływa na teraźniejszość, kształtując odpowiednie postawy mieszkańców identyfikujących się z daną wizją historii[3].

Tomasz Sulima, piszący dla magazynu mniejszości „Czasopis” w jednym z artykułów wyjaśnia przyczynę ostatnich napięć pomiędzy Polakami i Białorusinami, żyjącymi na Podlasiu. Polska społeczność Narewki postuluje zmianę patrona jednej ze szkół z oskarżanego o współpracę z komunistami Jerzego Wołkowyckiego na działaczkę AK Danutę Siedzikówną. Białoruski dziennikarz komentuje sprawę w następujący sposób:

 

Ale bądźmy szczerzy – nie o Siedzikównę ani Wołkowyckiego chodzi, tylko o walkę o przestrzeń symboliczną na Białostocczyźnie. I wcale nie o to, że Białorusin był komunistą i nie może być wzorem zachowania, ale o to, że młodzież należy wychowywać w duchu patriotycznym, narodowym i polskim. Wołkowycki na naszych oczach staje się właśnie zdrajcą, bo należy do „zbioru” komunistów, choć sądzę że w opinii publicznej mieszkańców Narewki nigdy nim nie był[4].

 

Najostrzejszym punktem zapalnym na tych terenach jest historia rozstrzelania grupy 80 miejscowych z podlaskich wsi zamieszkałych przez ludność białoruską przez oddział niepodległościowego podziemia dowodzony przez kpt. Romualda Rajsa „Burego” w 1946 roku. Otrzymał on rozkaz pacyfikacji terenów południowo-wschodnich powiatu bielskiego, argumentujący rozpoczęcie akcji koniecznością odwetu na wrogiej ludności do sprawy konspiracyjnej. Schwytani furmani, deklarujący polskie pochodzenie zostali puszczeni wolno.

Białorusini zarzucają Polakom niesprawiedliwość nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która zakłada wprowadzenie kary grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 5 za publiczne oskarżanie o udział w masowych zbrodniach „polskich, niepodległościowych, niekomunistycznych, podziemnych formacji i organizacji Polskiego Państwa Podziemnego[5]” i ściganie tego przestępstwa z urzędu.

Problematykę wspomnianej tragedii porusza nie tylko białoruska prasa, ale i literatura piękna. Białoruscy pisarze opisują ją często na podstawie własnych wspomnień z dzieciństwa, które to stały się elementem niemożliwym do pominięcia czy zapomnienia. Marginalizowanie napięć międzynarodowych, ponieważ nie pasują do postulatu pełnej równości i integracji w dyskursie pogranicznym jest równie szkodliwe, nie przyczynia się do rozwiązania problemu, a wręcz służy jego eskalacji.

Transgraniczność w dobie granic i wiz

Poza dowartościowaniem wielokulturowości i unikaniem poruszania tematów związanych z konfliktami powstałymi na styku współistnienia kilku narodowości w czołówce proklamowanych idei obecnych w dyskursie pogranicza stoi transparentność granic oraz swobodny przepływ elementów kulturowych pomiędzy krajami[6]. Ponadgraniczny model postrzegania rzeczywistości dobrze obrazują słowa Renty Suchockiej, która w artykule „Tożsamość i obywatelstwo w warunkach pogranicza” pisze:

 

symbolem współczesności staje się permanentna transgraniczność i przekraczanie granic, także indywidualnej i zbiorowej tożsamości[7].

 

Można by skorygować wykorzystany cytat i sformułować tezę, że symbolem współczesności staje się permanentna wiara w transgraniczność, a większość koncepcji zakłada bezkrytyczne powielanie jej. Tendencję tę dobrze obrazuje fragment pracy Margrety Grigorovej „Fenomen kreacyjny pogranicza: efekty pograniczności w biografiach twórczych, historii i geografii literatury”, mówiący o dystynktywnych cechach peryferii:

 

Niewątpliwie w epoce istnienia i funkcjonowania Unii Europejskiej na zainteresowanie pograniczem oddziałują: ideał wspólnoty wielokulturowej i dialogu międzykulturowego, rosnące znaczenie regionalnych i lokalnych cech kultury, hasło „Europa bez granic”. W tym kontekście pogranicza zaczynają odbijać na mikropoziomie globalną wielokulturowość świata, zaś ich naturalna struktura, mieszająca etnosy i kultury, staje się zgodna ze współczesnym ideałem[8].

 

Na terenie Unii Europejskiej zniesiono granice będące widocznymi punktami w przestrzeni, postrzeganie ich jako barier ustępuje hasłom o współpracy, przenikaniu wpływów, duchu transgresji. Warto jednak zastanowić się nad rozróżnieniem postulatów i realiów. Pomijając fakt, że w samej Unii Europejskiej wszechobecny duch transgresji nie sprawia, że przekraczanie granic możliwe jest dla każdego w każdym przypadku, w sytuacji wschodniego pogranicza zaobserwować można tendencje przeciwne, zmierzające do umocnienia się istniejących już barier. Ograniczenia wizowe z Białorusią wprowadzone w 2004 roku pełnią istotną funkcję izolującą. Wymianę kulturową ograniczają koszty uzyskania pozwolenia na przebywanie na terytorium sąsiada, które w 2011 roku stanowiły dla Białorusinów 17 procent średniej pensji.

Do marca 2013 roku z inicjatywy Opery i Filharmonii Podlaskiej działał projekt „Wiza za bilety”, przewidujący zniesienie opłat dla osób, które odwiedzają Polskę w celach kulturalnych. Jednak na mocy Wspólnotowego Kodeksu Wizowego Ministerstwo Spraw zagranicznych zobowiązane zostało do ujednolicenia procedury wydawania wiz, w związku z czym program zniesiono, podając informację, że miał on charakter jedynie pilotażowy[9].

Obecnie polska wiza kosztuje 60 Euro, a białoruska 25, do czego należy dodać wydatki rzędu stu dolarów przeznaczone na agencje pośredniczące, bez których obywatel Białorusi musi czekać wiele tygodni na rozpatrzenie wniosku. Drugą nie mniej niż kwestie finansowe ważną blokadą w swobodnym przemieszczaniu się pomiędzy granicą jest system przyznawania wiz dla Polaków, w ramach którego ambasada białoruska może wielokrotnie odmówić udzielenia pozwolenia na wjazd do kraju bez podania przyczyny.

Topologia peryferii Rokkana a Podlasie

Topologia peryferii, stworzona przez Steina Rokkana wyróżnia peryferia zewnętrzne, stykowe, niedoszłe centra i enklawy. Te pierwsze pozostają pod dominacją jednego centrum, podczas gdy drugie są poddane wielowymiarowym wpływom wynikającym z walki centrów o przewagę na danym terenie. Peryferie zewnętrzne posiadają mniejsze możliwości w negocjowaniu dotacji z centrum w wyniku bezalternatywności sytuacji politycznej, która zmusiła je do podporządkowania się jednemu centrum. Tomasz Zarycki w artykule „Polska Wschodnia w perspektywie centro-peryferyjnej” rozpatruje w kontekście Rokkanowskiego podziału zmianę położenia Polski Wschodniej po wejściu Polski do Unii Europejskiej i strefy Schengen. Jego konsekwencją jest zamknięcie na Wschód oraz zmiana statusu omawianego regionu z peryferii stykowej na peryferie zewnętrzną zarówno Polski, jak i Unii[10].

Badacz trafnie ocenia konsekwencje ograniczenia wymiany kulturowej i ekonomicznej ze Wschodem dla regionów przygranicznych, nie uwzględnia jednak problemu aktualnej polityki Białorusi, zapoczątkowanej wygraną w 1994 roku wyborów prezydenckich przez Aleksandra Łukaszenkę, dopatrując się źródeł marginalizacji Polski Wschodniej wyłącznie w kontekście polityki unijnej.

Należy podkreślić, że nie tylko zaostrzenia wizowe odsuwają Podlasie od perspektywy otrzymywania korzyści płynących z konkurencji dwóch centrów. Bardziej istotny jest problem autorytarnego reżimu, który nie ma w polu swoich zainteresowań terenów pogranicza polsko-białoruskiego, zamieszkałego przez Białorusinów albo spolonizowanych, albo świadomych narodowo, przywiązanych do języka, tradycji i historii, czyli wartości traktowanych przez Łukaszenkę jako zagrożenie dla swojej władzy. Dla prezydenta Białorusi korzystne jest ograniczenie kontaktów, pomiędzy mieszkańcami obu krajów, ponieważ minimalizuje ono niebezpieczeństwo zwiększenia świadomości obywatelskiej i narodowej wśród jego obywateli.

Niemniej o prawdziwości zakwalifikowania Podlasia do peryferii zewnętrznej z aktualnie jednym centrum dominującym świadczyć mogą same wypowiedzi członków Stowarzyszenia Literackiego „Białowieża”, którzy podkreślają, że bardziej niż wspólnota narodowa, łączy ludzi wspólnota doświadczeń. Okoliczność historyczne, odcięcie terytorialne od swojej dużej ojczyzny, zniechęcenie wynikające z niezmieniającej się tam sytuacji politycznej, brak intensywnego transferu ludzi pomiędzy krajami i wymiany kulturalnej sprawiły, że „Białowieżanie” nie odczuwają silnej więzi z Białorusią, którą zastąpiła mała lokalna ojczyzna. W powieści Sokrata Janowicza „Dolina pełna losu” bohater mówi:

 

Ze zdumieniem odkryłem, że istnieje Białoruś jak się patrzy, ze stolicą, Mińskiem i granicami. Wielka, nie wsiowa, nie kończąca się u nas na smudze lasów widocznych ze stromizny Szubielnicy[11].

 

W całej historii stowarzyszenia można wskazać bardzo nieliczne przykłady współpracy z białoruskimi ośrodkami literackimi. Kontakty utrudnia ograniczenie swobody twórczej na Białorusi, gdzie istnieją dwa związki literatów: niezależny, zdelegalizowany przez prezydenta Związek Pisarzy Białoruskich oraz oficjalny, pro-łukaszenkowski Związek Pisarzy Białorusi. Z związku z trudną sytuacją po drugiej stronie granicy „Białowieżanie” często są oskarżani o zbyt małe zaangażowanie w tamtejsze sprawy narodowe, brak nagłaśniana, mimo możliwości w dostateczny sposób idei demokratyzacji i tym podobne. Twórcom tym zaś, co można wnioskować na podstawie ich wypowiedzi, zależy przede wszystkim na zachowaniu własnej odrębności i nie czują siły sprawczej w odniesieniu do polityki Białorusi.

Podlascy Białorusini oceniając udział powstania niezależnego państwa białoruskiego w procesie formowaniu się białoruskiej świadomości narodowej pośród prawosławnych na Białostocczyźnie często podają w wątpliwość istnienie emocjonalnego przywiązania do kraju macierzystego na tych terenach. W sytuacji na Białorusi dostrzegają źródła procesów hamujących rozwój narodowej identyfikacji[12]. Brak wymiany kulturowej z ojczyzną, znajdującą się przecież tuż za granicą, jednak granicą, jak się okazuje nieprzepuszczalną przyczynił się do zerwania więzi z Białorusią na szeroką skalę i przyspieszył procesy asymilacji prawosławnych mieszkańców Podlasia do narodu polskiego[13].

Wszystkie wymienione czynniki świadczą o tym, że pogranicze polsko-białoruskie stanowi zaprzeczenie europejskiej idei transgraniczności. Błędem jest zatem zarówno używanie tej kategorii w jego opisie, jak i postulowanie wprowadzenia jej w życie, ponieważ, jak zostało powiedziane, nie ma ku temu politycznych warunków.

Kulturowa idealizacja vs. ekonomiczna marginalizacja

Idealizowanie kategorii pogranicza jest obecnie najwyraźniejszą strategią pisania o terenach przygranicznych. Socjologowie często używają nawet mocno zmetaforyzowanego języka, chcąc podkreślić wyjątkowego ducha opisywanych miejsc. Tomasz Zarycki dopatruje się w tej tendencji przyczyn politycznych, jest ona według badacza czynnikiem maskującym relację władzy pomiędzy centrum a peryferiami, próbą kulturowego dowartościowania pogranicza w celu ukrycia faktycznej ekonomicznej marginalizacji. Teza ta jednak ma nieweryfikowalny, trudny do udowodnienia charakter. Nie sposób jednak polemizować z faktem, że naukowcy w sposób bardziej lub mniej świadomy powielają schematy myślenia niemające pokrycia w rzeczywistości. Chcąc zrozumieć problematykę białoruskiej literatury należy odrzucić utopijne wizje pogranicza, które nie dadzą klucza interpretacyjnego do większości utworów, realistycznie oddających podlaską rzeczywistość.

 


 

[1] Tomasz Zarycki, Peryferie czy pogranicze?…, s. 49.

[2]Zbigniew Kurcz, Mniejszość polska na Wileńszczyźnie. Studium socjologiczne, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2005, s. 396-397.

[3]Iwona Butmanowicz-Dębicka, Nowe obszary pogranicznej inercji,  [w:] Żywia Leszkowicz-Baczyńska (red.),
Transgraniczność w perspektywie socjologicznej: nowe pogranicza?,
Lubuskie Towarzystwo Naukowe, Zielona

Góra 2006, s. 335.

[4]Tomasz Sulima, Wojna polsko-ruska?, „Czasopis”, nr 3 (2014).

[5]Dz. U. z 2007 rNr 63poz424, z późn. zm.

[6] Tomasz Zarycki, Peryferie czy pogranicze?…, s. 39.

[7]Renata Suchocka, Tożsamość i obywatelstwo w warunkach pogranicza, [w:] Leszkowicz-Baczyńska Ż (red.) Transgraniczność w perspektywie socjologicznej. Nowe Pogranicza?, Lubuskie Towarzystwo Naukowe, Zielona Góra 2005, s. 17.

[8]Margreta Grigorova, Fenomen kreacyjny pogranicza: efekty pograniczności w biografiach twórczych, historii i geografii literatury, Postscriptum Polonistyczne”, nr 1 (11), 2013, s. 82.

[9]Białorusini będą musieli zapłacić za wizę kulturalną. Opera to odczuje, [w:] http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35241,14059610,Bialorusini_beda_musieli_zaplacic_za_wize_kulturalna_.html#ixzz31hVpbeT9.

[10]Tomasz Zarycki, Polska Wschodnia w perspektywie centro-peryferyjnej, [w:] M. Stefański (red.), Strategiczna problematyka rozwoju Regionu Lubelskiego, Wydawnictwo Naukowe Wyższej Szkoły Ekonomii i Innowacji Lublin 2011, s.

[11]Sokrat Janowicz, Dolina pełna losu, Rada Programowa Tygodnika „Niwa”, Białystok 2013, s. 28.

[12]Jan Czykwin, Świadomość narodowa Białorusinów polskich w przekazie literackim, [w:] Jerzy Nikitorowicz, (red.), Edukacja międzykulturowa: w kręgu potrzeb, oczekiwań i stereotypów, Trans Humana, Wydawnictwo Uniwersyteckie, Białystok 1995, s. 403-405.

[13]Andrzej Sadowski, Proces tworzenia się nowych Białorusinów…, s. 182.