Kategorie
Ostatnie
Popularne

Mity pogranicza polsko-białoruskiego. Polityczne konteksty pisania o peryferiach (cz.1 z 2)

Badanie literatury białoruskiej w Polsce, stanowiącej jeden ze sposobów podtrzymywania świadomości narodowej mniejszości, konstytuujący tradycje, wymaga umieszczenia jej na tle szerszych zjawisk i pozaliterackich kontekstów. Rozwój kultury w warunkach pogranicza, zawierającego komponenty białoruskie, polskie oraz ukraińskie, a także funkcjonowanie w sytuacji dominacji polskiej większościowej kultury narodowej, polskich realiów ekonomicznych, społecznych, politycznych stanowi o specyficznym charakterze opisywanej twórczości. Kategoria pogranicza cieszy się w ostatnich latach dużą popularnością i komentowana jest zarówno w przestrzeni akademickiego dyskursu, jak i w ramach różnego rodzaju praktyk społecznych. W celu wyjaśnienia kontekstów wpływających na obecny kształt kultury mniejszości białoruskiej w Polsce należy uwzględnić aspekt dominującego we współczesnych badaniach modelu opisu pogranicza, który pokazuje sposób postrzegania przez intelektualistów terenów peryferyjnych. Niesie on bowiem wyjątkowo istotne konsekwencje dla mieszkańców przygranicznych regionów. Wyznacza nie tylko metodę interpretacji sytuacji pogranicza w debatach uniwersyteckich, ale stanowi także element polityki regionalnej i kulturowej, prowadzonej wobec terenów przygranicznych.

 

Analizy omawianego zagadnienia podjął się Tomasz Zarycki, który dystansuje się wobec istniejących modeli opisu peryferii, wskazując dzięki temu na nieprzezroczystość pozornie obiektywnych obserwacji1. Sugerowana przez Tomasza Zaryckiego krytyczna perspektywa pozwala ominąć włączenie się, często nieuświadamiane przez badaczy, w pewien typ narracji, legitymizujący prowadzoną obecnie politykę regionalną. Autor przestrzega przed powielaniem dyskursu, który może stać się „znaturalizowaną ramą teoretyczną własnych analiz”2. Bezkrytyczne podejście do promowanych sposobów przedstawiania kategorii pogranicza oddala od realiów w stronę projektowanych idei i postulatów. Tak dzieje się, gdy opisywane jest ono jako przestrzeń funkcjonowania idealnego społeczeństwa wielokulturowego, gdzie poszczególne wspólnoty nawiązują konsensus ideowy, niezawierający elementów dominacji. Wyeliminowanie elementu zewnętrznej gry interesów tworzy zafałszowany obraz przestrzeni, na której odmienne tradycje wzajemnie się wzbogacają i uzupełniają, jednostki dysponują całkowitą wolnością wyboru tożsamości spośród współistniejących ze sobą na danym terenie, a dzięki skutecznemu dialogowi brak jest konfliktów pomiędzy poszczególnymi grupami3.

Pogranicze – przestrzeń wolna od dominacji?

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów wyróżniających prace na temat pogranicza jest występowanie, oprócz zwykłej rekonstrukcji relacji pomiędzy poszczególnymi grupami danej społeczności, silnego pierwiastka normatywnego, projektującego wizję doskonałej, wolnej od dominacji wielokulturowości. Ze względu na szanse, jakie niesie wykorzystanie jej potencjału, badacze dowartościowują przestrzenie pogranicza jako wyjątkowe miejsca innowacyjności, otwartości, dialogu i jednocześnie stawiają za cel dla tych regionów oswajanie różnorodności i inności, negatywnie oceniając grupy niechętne integracji. Taką perspektywę można zaobserwować na przykładzie klasyfikacji zaproponowanej przez Joannę Kurczewską w artykule „Granica niejedno ma imię. Trzy podejścia teoretyczne”, dotyczącej dwóch przeciwstawnych sposobów funkcjonowania jednostek na pograniczu. Jeden z nich zakłada „orientację na granicę”, drugi „orientację na pogranicze”. Ten pierwszy, zdaniem badaczki:

wyraża się w kompensacyjnym wytworzeniu przez peryferyjną społeczność lokalną świadomości, którą można określić mianem świadomości oblężonej twierdzy. Na taką świadomość „pracują” nastawienia autarkiczne, ksenofobiczne, roszczeniowe, które stanowią nadbudowę podziału przestrzeni fizycznej i społecznej na przestrzeń swoją i obcą4.

Natomiast wzorzec nastawiony na pogranicze:

skupiony jest na postawie otwarcia, urzeczywistnianej przez próby pozytywnego spożytkowania własnych traumatycznych doświadczeń związanych z byciem przy granicy i znalezieniem się w sytuacji pogranicza. To spożytkowanie jest przekształcane w kapitał społeczny, staje się źródłem bogactwa życiowego i bogactwa imaginarium5.

Joanna Kurczewska tworzy rozróżnienie pomiędzy „ksenofobicznym zamknięciem się”, a „przyzwoleniem na innego”. Uważa ona, że głębokie samopoznanie członków danej społeczności umożliwi im wyleczenie się z kompleksu oblężonej twierdzy i doprowadzi do modelu integracji, „opartego na idei harmonii, współdziałania czy co najmniej tolerancji”6.

Podobne założenie przyjmuje Marian Kempny, który w artykule „Granice wspólnot i «pogranicze tożsamości»” podsumowując przeprowadzone na wschodzie Polski badania, tworzy krytyczną uwagę, że:

występowanie «tożsamości pogranicza» jako tożsamości zdolnej do oswajania różnic kulturowych, tożsamości «budowanej na projekcie» dającym pierwszeństwo «bogactwu kulturowemu» wynikającemu z takiej różnorodności nie zaznaczyło się szczególnie wśród badanych7.

Obserwacja pogranicza polsko-białoruskiego, choć zapewne nie tylko, przeczy idealistycznym wizjom obecnym w akademickim dyskursie. Przepływ wpływów kulturowych, sam w sobie pożądany, w powiązaniu ze szczególną sytuację społeczno-ekonomiczną wiążę się, jak w przypadku mniejszości białoruskiej, z niebezpieczeństwa asymilacji. Nie sposób jednak wytłumaczyć tych procesów abstrahując od szerszych kontekstów: historycznych, ekonomicznych czy społecznych, uwzględniających relacje peryferii i centrum.

Demonizowana odrębność. Niebezpieczna integracja

W przedstawionych opisach pogranicza, powielających idylliczną wizję integracji jako postulatu i wyzwania dla regionów niereprezentujących takiej postawy, wychodzi na jaw brak chęci zrozumienia czy chociażby uwzględnienia perspektywy krytykowanych grup narodowych. Demonizuje się kultywowanie odrębności i zamknięcie we własnej grupie, określając je mianem przejawu „syndromu oblężonej twierdzy”, oznaczającego poczucie zagrożenia w wyniku strachu przed wyimaginowanym wrogiem. Pozostaje pytanie, czym jest wróg i na ile jest on iluzoryczny?

Wspomniani badacze, zdają się całkowicie ignorować problem ryzyka asymilacji poszczególnych mniejszości. Przetrwanie Białorusinów na Podlasiu wobec wysoce konkurencyjnej tożsamości polskiej stoi pod znakiem zapytania. Zdają sobie z tego sprawę twórcy Stowarzyszenia Literackiego „Białowieża”, konsekwentnie realizujący misję obrony podstawowych dla nich wartości, poprzez utrwalenie ich i popularyzację wśród mniejszościowej społeczności za pośrednictwem literatury. Określani jako „strażnicy pamięci” są swoistą twierdzą, broniącą cennej dla nich kultury. Negowanie pozycji zamkniętej, nastawionej na pierwszym miejscy na dbanie o interesy narodowe danej grupy wiąże się w tym przypadku z niezrozumieniem specyficznej sytuacji mniejszości.

Krytykowany przez Joannę Kurczewską podział na przestrzeń „swoją” i „obcą” także nie powinien być jednoznacznie negatywnie oceniany, ponieważ z punktu widzenia mniejszości, wyznaczenie własnej sfery wspiera zachowanie odrębności. Podział na „swoich” i „obcych” od zawsze uwidaczniał się na terenach pogranicznych, nie można jednak stwierdzić, że prowadzi on w linii prostej do konfliktów czy przemocy. Szczególnie w przypadku pogranicza polsko-białoruskiego, gdzie nie-swój Polak nie jest traktowany jak wróg, a jak stały, naturalny element mieszanej narodowo społeczności. Brak uwzględnienia przez polskich badaczy pogranicza perspektywy jego mieszkańców prowadzi do popularyzacji postawy roszczeniowej, wymagającej integracji, jako dobra uniwersalnego, bez wniknięcia w złożoną specyfikę danego regionu.

Przestrzeń wyboru kontra nadane autoindentyfikacje

Kolejnym występującym w dyskursie pogranicza mitem, wiążącym się z postulatem wielokulturowości jest wspomniana wcześniej idea swobody w określeniu własnej tożsamości. Justyna Kraszewska w artykule „Pogranicze – przestrzeń wyboru” zestawia przygraniczne tereny, które reprezentują płynne granice tożsamościowe z centrami o ścisłych, nadanych odgórnie autoidentyfikacjach. Autorka wyraża przekonanie, że decyzję o przynależności do danej grupy narodowej mieszkaniec pogranicza podejmuje indywidualnie i świadomie1. Podobne skontrastowanie stałego centrum i płynnych peryferii proponuje Ryszard Kaczmarek, który przestrzenie stykowe ujmuje jako miejsca:

na których brak było skłonności do jednolitości i centralizacji (…) Ich cechą konstytutywną jest tak zwana pograniczność rozumiana jako peryferyjność, ale nie traktowana z tego powodu jako coś negatywnego, lecz tworząca samoistnie pozytywne wartości. Takim regionom brak stałych wyodrębnionych granic zewnętrznych (…), brak integrującej jedności kulturowej, wyznaniowej czy językowej2.

Warto zwrócić uwagę na to, że w proponowanych ujęciach wybory tożsamościowe traktuje się jednostkowo bez uwzględnienia wymiaru instytucjonalnego funkcjonowania mniejszości na terenie danego państwa, który to w znacznym stopniu determinuje rozwój kultury mniejszościowej. Sposób przedstawienia terenów peryferyjnych w wielu pracach sugeruje jakoby niejednoznaczność, wynikająca z naturalnego charakteru badanych regionów gwarantowała swobodę określenia i wyrażenia swojej tożsamości.

Faktyczną złożoność tego procesu w warunkach pogranicza zaznacza Jerzy Nikitorowicz w książce „Pogranicze. Tożsamość. Edukacja międzykulturowa”3. Chociaż tutaj także znaleźć można liczne idealistyczne przedstawienia otwartych i niejednoznacznych peryferii4, autor w tym przypadku uwzględnia ponadjednostkowe czynniki wpływające na autoidentyfikacje. Na zróżnicowanym etnicznie terytorium człowiek dokonuje wyboru na podstawie utożsamienia się z wartościami deklarowanymi przez daną grupę, takimi jak język, obyczaje, tradycje. Badacz wskazuje, że w takiej sytuacji wybór uzależniony jest, między innymi od pozytywnej bądź negatywnej oceny tożsamości, w oczach większości zamieszkującej określone terytorium. W momencie, gdy jednostka funkcjonuje w więcej niż jednej grupie, gdzie występują odmienne normy kulturowe, duży problem stanowi zachowanie spójnej, pozytywnej tożsamości, wolnej od kompleksów5.

W zależności od okoliczności, człowiek mówiący po białorusku wśród większości polskojęzycznej może zarówno czuć dumę, jeśli spotka się z przychylnymi rekcjami, jak i niższość, w związku ze stereotypem gorszości i wiejskości tego języka. Na tym najprostszym przykładzie możliwych interakcji na pograniczu widać, że wybór jednostkowy jest zdeterminowany przez ponadjednostkowe zależności, nie wspominając o czynnikach takich jak możliwość uzyskania awansu społecznego w przypadku określonej deklaracji narodowościowej, dominująca edukacja w języku polskim czy sytuacja kulturowej marginalizacji.

Zmiany cywilizacyjne, których konsekwencją jest przesunięcie roli wychowawczej z rodziców na państwowe instytucje edukacyjne sprawiły, że to od szkoły i jej programu nauczania w znacznym stopniu uzależniona jest kwestia tożsamościowych decyzji. Nikitoriowicz przedstawia zadania, cele, aktualne problemy i propozycje dotyczące szeroko rozumianej edukacji wielokulturowej, których wcielenie w życie pomogłoby wyrównać szanse na przetrwanie dla słabszych tożsamości mniejszościowych6. Obecnie na Podlasiu nie działają szkoły z całkowitym nauczaniem w języku białoruskim, a jedynie dwie szkoły z jego elementami w Hajnówce i Bielsku Podlaskim.

Jak pokazują badania socjologiczne Andrzeja Sadowskiego to w czasie edukacji młodzież wychowywana w duchu asymilacji do polskości, ucząc się w szkole z językiem białoruskim, powraca do białoruskich korzeni7. Nie byłoby to możliwe, gdyby uczniowie ci nie mieli możliwości poznania literatury, historii, kultury białoruskiej, co przyczyniło się do powstania patriotycznych uczuć wobec swojej narodowości. W ujęciu tym, uwzględniającym szersze wpływy, swoboda decyzji przestaje być nieograniczoną możliwością wyboru spośród bogactwa zróżnicowanych, współistniejących ze sobą na równych prawach kultur, ponieważ każda z nich ma inny zakres oddziaływania, chociażby ze względu na liczbę instytucji edukacyjnych. Jest to uwikłany w zewnętrzne czynniki proces, w którym całkowita wolność wyboru jest utopią, a każda z decyzji ma wymiar ponadjednostkowy, także w tym sensie, że decyduje o przetrwaniu lub wyginięciu danej mniejszości.


W następnej części tego artykułu będę kontynuować opis mitów pogranicza publikowanych w tekstach naukowych. Powiem o przemilczanych konfliktach, granicach i transgraniczności oraz przede wszystkim o konsekwencjach niebezpiecznej idealizacji pogranicza. Zapraszam do lektury i dyskusji.

 


 

1 Tomasz Zarycki, Peryferia czy pogranicza? Krytyczne spojrzenie na współczesne sposoby posługiwania się pojęciem „pogranicza”, [w:] Bohdan Jałowiecki i Sławomir Kapralski (red.), Peryferie i pogranicza: o potrzebie różnorodności, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2011.

2 Tamże, s. 38.

3 Tamże, s. 36.

4 Joanna Kurczewska, Granica niejedno ma imię. Trzy podejścia teoretyczne, [w:] Joanna Kurczewska, Hanna Bojar, Granice na pograniczach: z badań społeczności lokalnych wschodniego pogranicza Polski, Wyd. IFiS PAN, Warszawa 2005, s. 374.

5 Tamże.

6 Tamże.

7 Marian Kempny, Granice wspólnot i „pogranicze” tożsamości, [w:] Joanna Kurczewska, Hanna Bojar (red.), Granice na pograniczach…, s. 141.

8 Por. Justyna Kraszewska, Pogranicze – przestrzeń wyboru, „Sprawy Narodowościowe”, nr 33.

9 Ryszard Kaczmarek, Województwo śląskie – szanse dla regionu historycznego pogranicza w XX wieku, „Górnośląskie Studia Socjologiczne. Seria Nowa, nr 1., s. 53.

10 Jerzy Nikitorowicz, Pogranicze. Tożsamość. Edukacja międzykulturowa, Wydawnictwo Uniwersyteckie „Trans Humana”, Białystok 1995.

11 Jak na przykład we fragmencie: „opuszczając centrum, które jest zazwyczaj sztywne i zamknięte, wchodzimy do obszaru zróżnicowań, inności i odmienności, gdzie możemy porównywać, odkrywać, wykazywać zdziwienie, negocjować”.

12 Jerzy Nikitorowicz, Pogranicze..., s. 99-101.

13 Tamże, s. 105-163.

14 Andrzej Sadowski, Proces tworzenia się nowych Białorusinów na Białostocczyźnie, [w:] Michał Kondratiuk (red.), Polsko-białoruskie związki językowe, literackie, historyczne i kulturowe: materiały VI międzynarodowej konferencji naukowej „Droga ku wzajemności”, Grodno-Nowogródek 25-27 IX 199, Grodzenskì dzjaržaŭny unìversìtèt ìmja Janki Kupaly, Grodno 1999, s.