Kategorie
Ostatnie
Popularne

Stopklatki z białoruskiej codzienności. Odc. 2 Transport publiczny

TRANSPORT PUBLICZNY

Autobusy, tramwaje, metro – to miejsca, gdzie uważny obserwator może zauważyć niuanse, o których nie dowie się z książek, no chyba, że ma dostęp do prac magisterskich czy licencjackich studentów kulturoznawstwa w danym kraju, bo studenci kulturoznawstwa opisali już wszystko. Biorąc jednak pod uwagę realia białoruskie i utrudniony dostęp do wspomnianych materiałów, poprzestanę na doświadczeniu własnym.

 

Logistyka w transporcie

Zacznijmy może od osławionego „Budietie vyhadit?” W białoruskim transporcie sprawa wygląda następująco: jeśli chcesz wyjść na najbliższym przystanku, musisz wcześniej wstać i zadać człowiekowi znajdującemu się przy wyjściu pytanie „Czy będzie Pani/Pan wychodzić”. On zaś jest zobligowany odpowiedzieć. Jeśli tak, czekasz spokojnie i wychodzisz za tą osobą. Jeśli nie, zamieniacie się miejscami i teraz ty jesteś bliżej wyjścia, a ta osoba dalej. Następnie zadajesz pytanie kolejnej osobie, aż do momentu, kiedy usłyszysz „tak” i to znak, że możesz stać spokojnie – wyjście z autobusu/tramwaju najprawdopodobniej zakończy się sukcesem.

Są różne podejścia do tego rytuału. Niektórzy Białorusini, już z perspektywy emigranta, krytykują zwyczaj, jako naruszenie strefy prywatności, inni chwalą, bo ułatwia logistykę i pozwala nawiązać relacje. Niezależenie czy jesteście sympatykami czy przeciwnikami zadawania pytania „Budietie vyhadit”, bez tego na Białorusi po prostu nie wyjdziecie z autobusu.

Emocje i postawa

W transporcie można zauważyć, w jaki sposób dane społeczeństwo funkcjonuje pod względem wyrażanych emocji i postaw społecznie akceptowanych. I tak, jak na przykład Włosi, mówią głośno, gestykulują i są ekspresyjni, tak Białorusini zachowują się zupełnie na odwrót. W transporcie zazwyczaj są cisi, spokojni, nawet niezbyt chętnie ze sobą rozmawiają. Ogólne nastawienie pasażerów, w sumie podobnie jak i w Polsce, doskonale ilustruje piosenka T.Love „Autobusy i tramwaje”:

„Takie złe i zmęczone ludzkie twarze
Alkoholem skropione bez wyrazu
Toczą życie o świcie po trotuarze”

Kiedyś na pierwszym roku studiów w czasie wyjazdu „naukowego” w Mińsku zebraliśmy sporo krytycznych uwag od towarzyszy podróży, którzy zarzucali nam, że zachowujemy się niekulturalnie i powinniśmy być ciszej. A my po prostu byliśmy bardzo szczęśliwi, że jesteśmy w Mińsku i tę radość entuzjastycznie wyrażaliśmy. Нельзя!

Komunikaty

System komunikatów nadawanych w białoruskim transporcie jest o wiele bardziej rozbudowany, niż w innych zakątkach globu. W czasie podróży dowiedziecie się o tym, żeby ustępować miejsca starszym, kobietom w ciąży, inwalidom i ludziom starszym. Żeby się utrwaliło i weszło w krew, powtórzą wam to dziesięciokrotnie. Czasem puszczą jakąś reklamę, czasem życzenia z okazji państwowego święta. Transport wspiera zatem system edukacji i edukuje społeczeństwo. Jaki plus komunikatów? Są po białorusku, więc dzięki nim ludzie wiedzą, jak brzmi białoruski i każdy w tym języku umie powiedzieć „Uwaga, drzwi zamykają się… następny przystanek…”.

Szybcy i wściekli

Białoruski transport wlecze się niezwykle wolno. Przyzwyczajonym do większych prędkości, trudno wysiedzieć, a tym bardziej spieszącym się gdzieś, czy spóźnionym. Później po dłuższym doświadczeniu z białoruskim tempem, można spaść z krzesła w Warszawie w nocnym autobusie. No ale. Szybkie warszawskie tempo, wbieganie po schodach ruchomych, przepychanie się w podziemiach w centrum też może nużyć. W Mińsku nikt nie wdrapuje się po ruchomych schodach tylko spokojnie czeka. Po co się śpieszyć. Ewentualnie kogoś z łokcia czy z bara można szturchnąć, ale bez pośpiechu. W Polsce niektórzy żyją jeszcze nadzieją, że się czegoś dorobią. I biegają, żeby to osiągnąć. Białorusini nie mają złudzeń i oszczędzają kalorie.

Kanary

Transport bez kanarów to zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Na Białorusi kiedyś system był o wiele bardziej łaskawy dla gapowiczów, bo kontrolerzy nosili kamizelki w połączeniu kolorystycznym: pomarańcz, niebieski i żółty, a więc praktycznie nie dało się ich nie zauważyć. Kiedy nie miało się biletu, można było po prostu kupić u takiej osoby – konduktoro-kanara i tyle. Nie jestem pewna, czy w takim układzie istnieli jacyś zewnętrzni kontrolerzy i czy w ogóle możliwe było otrzymanie mandatu. Teraz niestety się to zmieniło i kanary latają w trybie incognito. Jednak małe to zmartwienie, biorąc pod uwagę, że mandat jest tani jak barszcz i w przeliczeniu na monety z orzełkiem to jakieś 35 zł. Niemniej, chyba już lepiej bilet mieć, niż wdawać się w zbędne dyskusje. Chyba, że ktoś chce poćwiczyć leksykę „W transporcie”.

Metro

Metro w Mińsku ma dwie linie, co ułatwia życie mieszkańcom stolicy. Trzecia już w budowie. Przy bramkach wrzuca się różowy żeton i można przejść. Co ciekawe, bramki nie działają na zasadzie, że są zamknięte i się otwierają. One po prostu wyskakują w momencie, kiedy czujniki zarejestrują ruch, a nie było wrzuconego żetonu. Czyli z pozoru nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie przejść, ale tylko spróbujecie, a zaatakuje was bramka. Wiem, co mówię.

Każda stacja ma unikalny design. Na Jakuba Kolasa są na przykład motywy z „Nowej Ziemi” autorstwa pisarza, którego imię nosi stacja. To taki „Pan Tadeusz” dla Białorusinów, polecam przeczytać. Stacja Hruszauka ma rzeźby gruszek, przy jednym z wyjść na stacji Lenina, czego łatwo się domyślić, widnieje rzeźba Lenina, na Proletariackiej – postacie robotników, etc. Jedna stacja jest cała w gwiazdach, inna ma motywy łąki. Same pociągi jeżdżą całkiem dynamicznie i trzeba przyjąć postawę surfera, żeby się nie przewrócić. Z zewnątrz wyglądają, jak z lat 60. Czy one nie są przypadkiem z lat 60.?

Trolejbusem przez miasto

Na Białorusi, w przeciwieństwie do kraju nad Wisłą, dużą popularnością cieszą się trolejbusy. Jest to rozwiązanie niewątpliwie bardziej ekologiczne, co się chwali. Dodatkowy plus za przeszkolenie kierowców. Kiedy taki trolejbus się zepsuje, tzn. coś tam z liniami trakcyjnymi nie łączy, dzielny kierowca, bardzo często kobieta, wysiada, przeklina pod nosem, zakasuje rękawy, nakłada rękawice i za pomocą takiej długiej tyczki naciąga z powrotem kable na miejsce. Bez potrzeby wzywania specjalnej ekipy. Nie dość, że eko, to jeszcze gender i oszczędnie. Trzeba tutaj dodać, że takie sytuacje do rzadkości nie należą. Trolejbusy mają tego typu awarie często. Nawet bardzo często. Ale jeżdżą i to się przecież liczy, prawda?

O transporcie można by długo. Skoro do Mińska można będzie podróżować bez wizy na 5 dni, polecam samemu zbadać to fascynujące zjawisko i wyrobić sobie o nim własne zdanie. Bo wiadomo, że własne zdanie trzeba mieć zawsze na każdy temat. I jak ktoś was zapyta, co sądzicie o białoruskim metrze odpowiecie: wbrew temu, co mówią media pokroju bielarus.pl, ja osobiście uważam, że…

 

transport mińsk 3901642105_f78bcd6d7f_b 4486839863_4beb8dbf5a_b 4486842621_868d2df596_o 5169336408_ff725cedbd_b 9667672038_26dc767a68_h 11158277226_fe64dfa1e8_b 13799115004_954e14a9ef_b 15058994299_1247fd08c7_b