Bielarus.pl
Kategorie
Ostatnie
Popularne

Życie z ojcem – niezwykłe dzieciństwo Koli Łukaszenki

Tłumaczenie: Katarzyna Łachmańska

Miał już audiencję u Papieża, od prezydenta Rosji otrzymał pistolet wykonany ze złota, to on przyjmuje defilady wojskowe.
Kola Łukaszenka w żaden sposób nie przypomina typowego 11- letniego chłopca.
I nic w tym dziwnego, jeśli wasz ojciec to nie zwykły prezydent, a Aleksander Łukaszenka – ostatni dyktator Europy.

Kola Łukaszenka to 11-letni blondyn, który już od paru lat pojawia się na szklanym ekranie wraz ze swoim ojcem.
Chłopca można było już zobaczyć w telewizji m.in. w grudniu 2010 roku w czasie wyborów prezydenckich.
Aleksander Łukaszenka, tuż po wyborach z dumą opowiadał, jak to jego syn przekonał go, by głosował na samego siebie.

Aleksander Łukaszenka: Weszliśmy do kabiny wyborczej. Kola bierze do rąk kartę do głosowania i zaczyna czytać. Zaczął z jakiegoś powodu od dołu. Wskazuje: „Tato, o tutaj- Łukaszenka Aleksandr Grigorjewicz”. Pytam więc syna  „Na kogo będziesz głosować?”, „ No dobrze wiesz przecież, że na Ciebie zagłosuję”.
Dlatego też po raz pierwszy w życiu zagłosowałem na samego siebie. I tylko dlatego, że uległem sugestii dziecka.

Taki czuły dialog może zszokować tych, którzy byli świadkami krwawych zdarzeń po poprzednich prezydenckich wyborach, kiedy to setki zwolenników opozycji, a wśród nich także kandydaci na prezydenta, zostali pobici i aresztowani.

Dla Aleksandra Łukaszenki, który od dawna kultywuje wizerunek „baćki” (biał.”ojciec”), Kola stał się niezastąpionym stymulatorem ocieplania wizerunku. 61-letni prezydent jest ojcem dwóch, dorosłych już, synów- Wiktora i Dzmitryja.
Wiktor i Dzmitryj są ślubnymi dziećmi Łukaszenki i Haliny Radyjonauny, porzuconej przez niego żony. Kola natomiast jest pozamałżeńskim dzieckiem, owocem romansu Łukaszenki i jego byłej osobistej lekarki, Iryny Abelskiej.
Jest owocem romansu, który już dawno się zakończył. Jednak, jak mówi jeden z politologów, relacja między Łukaszenką a jego najmłodszym synem to pierwsza prawdziwa więź miłości w życiu białoruskiego przywódcy.

Łukaszenka jest nieustannie osamotniony. Odizolował się od wszystkich, jako że wszystkich się obawia i nikomu nie ufa. Nawet w swoich starszych synach dostrzega rywali, którzy mogliby dokonać zamachu na jego władzę. Kola natomiast w aspekcie psychologicznym kompensuje mu to osamotnienie. Bo Kola jest malutki, Kola go kocha i Kola nigdy nie będzie stanowić dla niego zagrożenia.

W środowisku białoruskich polityków tradycją już jest skrzętne ukrywanie życia rodzinnego przed społeczeństwem.
Podobnie i w przypadku Koli – jego istnienie zostało ujawnione dopiero wtedy, gdy chłopiec miał dwa lata, lecz od tego czasu życie chłopca przebiega według grafiku, który mógłby obciążyć niejednego doświadczonego polityka. To on bierze udział w spotkaniu sam na sam z prezydentem Armenii; przyjmuje białoruskie wojskowe defilady ubrany w miniaturowy wojskowy mundur, to jego pogłaskał po głowie Papież Benedykt XVI podczas wizyty Aleksandra Łukaszenki w Watykanie.

W telewizji niezwykle rzadko można zobaczyć Kolę rozmawiającego czy grającego z innymi dziećmi. W niektórych reportażach uda nam się wychwycić detale mówiące o Koli jak o zwykłym dziecku- np. że chłopiec ma alergię na czekoladę. W większości przypadków jednak kadry wyglądają następująco: pertraktacje z prezydentem Armenii, Serżem Sarkisjanem, podczas których Kola siedział na kolanach ojca – tu sprawiał wrażenie cichego, spokojnego ale też lekko oszołomionego dziecka.

Aleksandr Dyńko, białoruski dziennikarz, twierdzi, że o Koli tak naprawdę niewiele wiadomo. W reportażach telewizyjnych w większości mówi się nie o synu, lecz o ojcu, który sam był wychowywany przez samotną matkę.

A.Dyńko: Duży, silny mężczyzna z małym dzieckiem wzbudza wzruszenie i szacunek. Prezydent już nie raz pokazał ludzkie oblicze właśnie poprzez relacje ze swoim malutkim chłopcem. Nazywał go „maluchem”, opowiada, jak razem witają Nowy Rok czy też oglądają debaty prezydenckie. Według opinii publicznej to sposób, by stać się prostym i zrozumiałym w odbiorze. Tak czy inaczej sam chłopiec pozostaje niezauważony, nie wyklarował się jednoznaczny sposób odnoszenia się do chłopca.

Aleksandr Łukaszenka nie szczędzi wysiłków w zabezpieczaniu swojej prezydentury, fałszuje wybory i okrutnie rozprawia się ze swoimi przeciwnikami. W depeszy opublikowanej przez portal WikiLeaks, amerykańscy dyplomaci w Mińsku określają białoruskiego przywódcę jako człowieka, który „zamierza pozostać przy władzy przez czas nieokreślony i nie widzi żadnych powodów, by zmienić obraną drogę”.

Walerij Karablewicz, autor nowej biografii „Aleksandr Łukaszenko. Portret polityczny”, twierdzi, że doradcy prezydenta uporczywie nalegają, by rzadziej pokazywał się na telewizyjnych ekranach razem z Kolą.

W. Karablewicz: Pojawianie się Koli wraz z ojcem, zwłaszcza wtedy, kiedy prezydent uczestniczy w oficjalnych uroczystościach, budzi niechęć w białoruskim społeczeństwie.

Dr Sandra Smith -Adcock, specjalista w zaburzeniach zachowania u dzieci,z Uniwersytetu stanowego Florydy, na podstawie obejrzanych reportaży telewizyjnych z udziałem Koli, zauważa, że chłopiec może czuć się osamotniony i pozbawiony typowych dziecięcych relacji. Co gorsze, specjalistka twierdzi, że prawdopodobnie chłopiec jest biernym narzędziem w rękach ojca, wykorzystywanym w jego własnych politycznych celach-

Ten chłopiec wygląda jak tarcza. Łukaszenka być może myśli, że jeśli obok niego jest takie ładne dziecko, jeśli pokaże się jako troskliwy ojciec, to ludzie będą lepiej go odbierać. Wykorzystywanie dziecka w charakterze tarczy, to jak głęboko został wciągnięty w świat ojca a jego relacje z innymi ludźmi zostały mocno ograniczone, jest bardzo smutnym faktem. Łukaszenka jest równie zastraszony, tak jak i jego syn.

Kola Łukaszenka na sesji ONZ

http://ru.delfi.lt

Obecnie społeczeństwo białoruskie negatywnie reaguje na osobę Koli. Uczestniczenie tak młodego człowieka w ważnych wydarzeniach politycznych uznawane jest za niewłaściwe. Przywódca Białorusi natomiast nie ukrywa, że przygotowuje Kolę na swojego następcę.

Ostatnim razem Łukaszenkę wraz z synem można było zobaczyć na sesji ONZ, gdzie chłopiec siedział między szefem dyplomacji Uładzimirem Makiejem i rzeczniczką prezydenta Natalią Ejsmont.

Źródło: www.svaboda.org
Zdj. Łukaszenka z synem na defiladzie w Mińsku, źródło: nn.by